Islandia – profil kraju

Zrodzona w ogniu

Islandia jest jednym z najmłodszych na świecie skrawków lądu. Ba! Jedna z jej wysp, Surtsey, jeszcze w 1963 roku w ogóle nie istniała! Islandia znajduje się na granicy dwóch płyt tektonicznych euroazjatyckiej i północnoamerykańskiej, co od razu rodzi domysły, że wyspa powstała w efekcie zderzenia się ze sobą tych dwóch płyt. Prawda jest jednak zupełnie inna: owe płyty oddalają się od siebie. Wszystkie płyty tektoniczne dryfują na płynnej masie magmy, gdy powstaje między nimi szczelina to ta magma wylewa się na powierzchnię często zastygając gdzieś na dnie oceanu albo, jak w przypadku Islandii, stale powiększając powierzchnię lądu. Można to trochę porównać do lodu na jeziorze. Gdy mróz trzyma, całe jezioro jest skute lodem, ale pod spodem wiemy, że jest ciecz, woda. Gdy lód pęknie od razu można zaobserwować zjawisko, że mała część wody przez to pęknięcie wypłynie.

Życie w takim miejscu nie jest usłane różami, cały czas towarzyszy świadomość nieuchronnej katastrofy jak wybuch pobliskiego wulkanu czy trzęsienia ziemi. Takie zjawiska są tam bardzo częste, aczkolwiek zazwyczaj nie kończą się tragicznie. Trzy najbardziej spektakularne katastrofy:

  1. Erupcja wulkanu Laki w 1783 r. – W jej trakcie na powierzchnię wypłynęła największa w historii ilość lawy. W powietrze została wyrzucona olbrzymia ilość trujących gazów, które zostały zaobserwowane w tak odległych regionach jak zachodnie Chiny czy Alaska. Tak gigantyczna ilość pyłów na długi okres przesłoniła słońce powodując spadek średniej temperatury aż o 5 stopni, co doprowadziło do największej w historii Islandii klęski głodu. W efekcie zmarła 1/4 ludności wyspy.
  2. Erupcja na wyspie Heimaey w 1973 r. – Tu historia jest bardzo interesująca. Wulkan znajdujący się na wyspie wybuchł bez żadnego ostrzeżenia, absolutnie nic nie wskazywało na to, że mieszkańcom grozi jakiekolwiek niebezpieczeństwo. W ciągu kilku godzin otworzyła się szczelina o długości 2 km praktycznie przecinająca wyspę na pół. Od razu podjęto decyzję o ewakuacji. Ludzie byli wywożeni z wyspy kutrami rybackimi, które wyjątkowo zostały w porcie z uwagi na sztorm i silne opady deszczu. Duży problem stanowił jednak fakt, że lawa płynęła w kierunku jednego z najważniejszych portów w całej Islandii. Rozpoczęto akcję, która miała na celu zatrzymanie potoku lawy. Wykorzystano do tego celu wodę morską i kilkadziesiąt armatek wodnych, wkrótce cała wyspa została przesłonięta przez parę wodną. Całą akcja była opisywana w najważniejszych czasopismach, a zainteresowanie mediów rozsławiło wyspę i stanowiło podwaliny pod rozwój turystyki. Polecam pogooglać, zdjęcia z tego wydarzenia są niesamowite.
  3. Erupcja wulkanu Eyjafjallajökull w 2010 r. – To wydarzenie pewnie każdy pamięta. Gigantyczna ilość pyłu wyrzucona do atmosfery skutecznie sparaliżowała ruch lotniczy w całej Europie.

Potomkowie Wikingów

Wbrew powszechnej opinii, pierwsi na Islandię dotarli irlandzcy mnisi w VIII w. Zostali oni wypędzeni przez wikingów, którzy dotarli tutaj w 874 r. Tym pierwszym był Ingólfur Arnarson (nazywany Pierwszym Osadnikiem na Islandii), który dotarł na wyspę wraz z rodziną i swoimi niewolnikami. Był on jednym z norweskich władców, ale musiał uciekać przed tyranią pierwszego króla Norwegii, Haralda I Pięknowłosego, który zdobył niekwestionowaną władzę rozprawiając się z nieposłusznymi władcami. W ciągu kilkudziesięciu lat liczba ludności Islandii wzrosła do kilkunastu tysięcy, przy czym większość osiedliła się w rejonie dzisiejszego Reykjaviku. Była to doskonała baza wypadowa na zachód, wkrótce zatem pierwsi ludzie dotarli na Grenlandię i do Ameryki Północnej, setki lat przed Kolumbem.

Pierwszych Islandczyków stanowili w większości wygnańcy i uciekinierzy z Norwegii, nauczeni przykrym doświadczeniem władzy sprawowanej przez jedną osobę, ustanowili islandzki sejm – Althing, którego pierwsze posiedzenie zebrało się w 930 r. na równinie Thingvellir. Na obrady Althingu zjeżdżali się prawie wszyscy mieszkańcy, bowiem każdy mógł w nich uczestniczyć. W formalnych sesjach decydowały jednak głównie głowy poszczególnych rodzin. Jeżeli ktoś zdawał sobie sprawę z tego, że nie ma poparcia dla swoich pomysłów, to często na obrady przyjeżdżał z dużą grupą zbrojnych. W efekcie Thingvellir niejednokrotnie spłynęło krwią, tym bardziej, że społeczeństwo było wyjątkowo kłótliwe i chętne do zemsty.

Pomnik Leifa Erikssona - islandzkiego wikinga, kolonizatora Grenlandii.
Pomnik Leifa Erikssona – islandzkiego wikinga, kolonizatora Grenlandii.

Pomimo swojej odrębności, Islandia była przez Norwegię traktowana trochę jak zamorska kolonia. To właśnie z Norwegii Islandia importowała brakujące materiały, jak np. drewno do produkcji łodzi. W 1000 r. kraj przyjął chrześcijaństwo zmuszony przez norweskiego króla. Z czasem państwo zostało podzielone pomiędzy biskupstwa a kilka klanów, ciągle pozostających ze sobą w stanie wojny. Islandia pogrążała się w coraz większej anarchii. W XIII w., Althing, nie mogąc już zapanować nad wojnami pomiędzy klanami, zwrócił się do ówczesnego króla Norwegii, Haakona, dając mu swego rodzaju zwierzchnictwo nad wyspą. Nałożone prawo zakazywało prowadzenia wewnętrznych wojen, nastał okres względnego spokoju, ale obecnie nie wspomina się tego dobrze. Największym problemem była kontrola handlu. Islandia była całkowicie zależna od norweskiej floty kupieckiej, tym bardziej, że ówczesny król norweski ogłosił monopol na handel z Islandią. Wyspa nie mogła więc prowadzić interesów z żadnym innym państwem. Król obiecał regularne dostawy artykułów niezbędnych do życia, niestety, w okresach szczególnie trudnych, jak np. klęska głodu, statki przypływały rzadziej lub nie pojawiały się wcale. Były to bardzo ciężkie czasy, szczególnie w XIV w. Hekla wielokrotnie wybuchała, wyspę doświadczały wyjątkowo ciężkie zimy i olbrzymie powodzie. Unia kalmarska z końca XIV w. przeniosła zależność Islandii z Norwegii na Danię, która wyspą interesowała się w jeszcze mniejszym stopniu.

Ratunkiem dla Islandii okazał się nielegalny handel z angielskimi kupcami. Często jednak kupcy wykorzystywali swoją siłę i najeżdżali islandzkie wybrzeże rabując miejscową ludność. Oczywiście nielegalny handel nie podobał się Danii, która starała się ten proceder ukrócić przy wsparciu związku hanzeatyckiego. Ostatecznie Islandia mogła handlować tylko z kompaniami handlowymi, które zostały zatwierdzone przez duńskiego króla. Ceny towarów importowanych były horrendalnie wysokie, natomiast ceny towarów eksportowanych były bardzo niskie. Dania narzuciła też Islandii nową religię, w 1550 r. cała wyspa przeszła na luteranizm. Również odgórną decyzją było rozwiązanie Althingu. Władza Danii była absolutna.

Odrobinę niezależności udało się odzyskać po wojnach napoleońskich, w trakcie których Dania opowiedziała się po przegranej stronie. Stworzono rewolucyjny na tamte czasy system opieki społecznej. Osoby, które z powodu starości lub choroby nie były w stanie same na siebie zarobić, były utrzymywane przez tych, których było na to stać. Gdy taka pomoc była niemożliwa, do akcji wkraczała lokalna parafia, której zadaniem było utrzymywanie zapasów jedzenia dla najbardziej potrzebujących. Te zapasy były uzupełniane za pieniądze pochodzące z podatków. Ciekawe jest jednak to, że priorytetem nie była pomoc potrzebującym, ale zapewnienie, by tych potrzebujących było jak najmniej. Wprowadzono zasady, zgodnie z którymi np. mężczyzna nie mógł się ożenić, jeżeli nie był w stanie utrzymać rodziny, niewolnikowi można było zwrócić wolność, tylko pod warunkiem, że dostanie kawałek ziemi, dzięki której będzie w stanie się utrzymać, nie tolerowano też żebractwa i włóczęgostwa.

Zmniejszenie znaczenia Danii pozwoliło na przywrócenie Althingu, który jednak pod naciskami króla nie zbierał się już na równinie Thingvellir, tylko w Reykjaviku, nowej stolicy kraju. Jednak jeszcze około 30 lat musiało minąć, zanim Althing zdobył wystarczającą autonomię i nie musiał w każdej sprawie liczyć się ze zdaniem duńskiego dworu. Ostatecznie niepodległość udało się uzyskać po I wojnie światowej, dokładnie 1 grudnia 1918 r. Wciąż Islandia była jednak połączona z Danią unią. Pełną niepodległość ogłoszono w 1944 r. gdy Dania pozostawała pod okupacja niemiecką. Islandczycy po raz pierwszy w swojej historii nie byli od nikogo zależni i mogli sami zatroszczyć się o swoją przyszłość. Rozpoczął się złoty okres w historii kraju.

Współczesna Islandia

To absolutnie niesamowite, że w ciągu zaledwie 50 lat mały, strasznie biedny kraj, o którym pisało się, że przypomina w rozwoju czasy średniowiecza, stał się wysoko rozwiniętym państwem o standardzie życia jednym z najwyższych na świecie. Gdy w końcu nie było żadnych odgórnie narzuconych regulacji handlowych, rząd zaczął olbrzymie pieniądze inwestować w rozwój floty rybackiej. Właśnie rybołówstwo jest prawdziwym motorem napędowym islandzkiej gospodarki i jest głównym powodem, dla którego Islandia nie jest członkiem Unii Europejskiej. Regulacje unijne dotyczące połowów ryb byłyby zgubne dla szybko rozwijającego się kraju. Co prawda mocno rozważano przyłączenie do Unii tuż po kryzysie ekonomicznym w 2008 roku, który bardzo mocno odczuli Islandczycy, to jednak obecnie poparcie dla tej idei znacznie spadło. Warto jeszcze wspomnieć, że ryby odławiane w okolicy Islandii należą do jednych z najzdrowszych. Żyją bowiem z dala od uprzemysłowionej Europy, a nieposiadająca rozwiniętego przemysłu Islandia nie jest w stanie skutecznie zanieczyścić swoich wód.

Drugim ważnym źródłem dochodu jest hodowla owiec. Ponoć na całej wyspie jest 4 razy więcej owiec niż ludzi. Oprócz jagnięciny dużą wagę przykłada się do też do gospodarstw mlecznych, a sam kraj eksportuje spore ilości nabiału.

Społeczeństwo należy do jednych z najbogatszych na świecie. Bardzo wysoki jest poziom edukacji, pomocy społecznej, świetnie rozwinięta jest służba zdrowia. Tutaj wydaje się i sprzedaje najwięcej książek w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Reykjavik.
Reykjavik.

Społeczeństwo

Islandczycy to wielcy patrioci, zawzięcie strzegący niezależności swojego kraju, czego nie można mieć im za złe po wiekach obcego panowania. Długie lata izolacji sprawiły też, że są oni niezwykle ciekawi świata, nagły wzrost zamożności przyczynił się do szalonego konsumpcjonizmu. Podobno jest to jeden z narodów posiadających najwięcej dóbr konsumpcyjnych na osobę. Bardzo interesują ich wszelkie nowinki techniczne, nowe telefony czy inne urządzenia elektroniczne i często nie mogą się opanować, by sobie nie sprawić czegoś lepszego, nowszego.

Ludność Islandii stanowi nieco ponad 300 tys. osób. Tak po prawdzie każdy jest z każdym spokrewniony w którymś pokoleniu wstecz. To z kolei sprawia, że są w stosunku do siebie bardzo życzliwi, raczej nie zwracają się do nikogo per „Pan/Pani”, nawet do prezydenta można zwracać się po imieniu.

Wiele osób dziwią nazwiska islandzkie. W gruncie rzeczy to nie są nazwiska, tylko patronimki, czyli połączenie imienia ojca ze słówkiem „son” dla syna i „dottir” dla córki. Stąd np. syn Stefana będzie się nazywał Stefansson, a jego córka będzie się nazywała Stefansdottir.

Bardzo dużą wagę przykłada się do pracowitości. Mimo iż opieka społeczna nie pozwoli nikomu pozostać bez środków do życia, to nikt nie wyobraża sobie życia na koszt państwa, traktując to jako coś uwłaczającego godności.

Pomimo tego, że współcześni Islandczycy to potomkowie kłótliwych wikingów, do rzadkości należą jakiekolwiek przestępstwa. Prawo jest jednym z najłagodniejszych, nie potrafiące odpowiednio ukarać prawdziwych złoczyńców. Niemniej jednak kraj jest bardzo bezpieczny, a jego stolica, Reykjavik, należy do najbezpieczniejszych stolic świata. Największy problem, jeśli chodzi o łamanie prawa, stanowi handel narkotykami.

Kultura

Islandczycy uwielbiają książki! Z najstarszych czasów zachowały się napisane w oryginalnym, islandzkim języki sagi, czyli legendy, opowieści, kroniki historyczne. Bardzo częstą odmianą są sagi rodowe, dokumentujące życie poszczególnych rodzin. W większości opierają się one na fikcji literackiej, aczkolwiek przez wieki były uznawane za historie absolutnie prawdziwe. Dziś domy islandzkie pełne są różnych książek, nie tylko w ojczystym języku, ale też po angielsku. Wszędzie, gdzie miałem okazję spać książki były obecne w każdym pokoju, często nawet poupychane na parapetach, bo już nie było dla nich miejsca na półkach.

Ciekawostką jest fakt, że ponad połowa mieszkańców wyspy wierzy w elfy i trolle, co ciekawe wielu z nich twierdzi, że widziało takiego przynajmniej raz w życiu!

Język islandzki jest językiem, który od czasów wikingów przetrwał w praktycznie niezmienionej formie i stanowi prawdziwą dumę narodową.

Wielką dumę narodową stanowią też dla Islandczyków ich rodacy, którzy uzyskali międzynarodową sławę. Nikt im nie zazdrości sławy, czy zarobionych pieniędzy, każdy jest absolutnie dumny, że ich rodacy rozsławiają ten mały kraj. Bardzo znani są islandzcy strongmani, ponadto w latach 90. wielką karierę robiła piosenkarka Björk. Obecnie z kolei furorę robią islandzcy piłkarze.

Reklama muzeum penisów w Reykjaviku.
Reklama muzeum penisów w Reykjaviku.

Klimat

Wydaje się, że leżąca na dalekiej północy Islandia musi być krajem strasznie zimnym, otóż nie! Islandię opływa ciepły Golfsztrom, a wiatry tam wiejące to najczęściej umiarkowane wiatry południowo-zachodnie. To sprawia, że zimy wcale nie są tak mroźne. Podobno w Reykjaviku temperatura poniżej -10℃ należy do rzadkości. Mimo wszystko jednak zimy potrafią dać się we znaki. Latem z kolei temperatura potrafi przekroczyć 20℃. Prawdziwym utrapieniem są wiatr i deszcz. Wieje tam bez przerwy, czasem trochę łagodniej, a czasem tak, że ciężko ustać na nogach. W języku islandzkim jest ponoć aż 80 słów na określenie tego jak mocno wieje. Deszcz też jest codziennością. Nie można powiedzieć, że bez przerwy pada, ale można spokojnie powiedzieć, że pada codziennie. Pogoda jest strasznie zmienna i przejścia od słonecznej pogody do ulewnego deszczu zdarzają się parę razy na dobę.

Zimą można próbować szukać zorzy polarnej, choć, jak się okazuje, wcale nie jest to takie proste. Oprócz tego, że musi być odpowiednia aktywność słońca, to jeszcze musi być bezchmurne niebo, a o to na Islandii wyjątkowo ciężko. Tutaj można jednak posmakować polarnych nocy i dni. W grudniu i styczniu światło słoneczne pojawia się tylko na ok. 5 godzin dziennie. Latem z kolei całkowicie ciemno nie jest nigdy, nawet jeżeli słońce schowa się za horyzontem to i tak panuje półmrok, a po chwili słońce ponownie się wyłania.

Nagłe załamanie pogody.
Nagłe załamanie pogody.

Zwierzęta

Oprócz owiec, Islandia słynie też z ptactwa. Na całej wyspie gniazduje co prawda tylko 70 gatunków, jednak zazwyczaj w bardzo dużej ilości. Charakterystycznym ptakiem jest maskonur, taki trochę gapciowaty, stanowi najpowszechniejszy gatunek.

 
Dużo jest też gatunków, które uchodzą za zagrożone wyginięciem jak np. sokół norweski. Największym władcą przestworzy jest z kolei, znany z polskiego godła, orzeł bielik. Niestety jest on dość rzadkim ptakiem i można mówić o wielkim szczęściu, gdy się na niego trafi.

Ponieważ Islandia nigdy nie była połączona ze stałym lądem, to brak na niej rodzimych ssaków lądowych. Co nie oznacza, że wcale ich nie ma. Jednym z popularniejszych jest lis polarny, co ciekawe na Islandii większość lisów polarnych stanowi jego niebieska odmiana, która w pozostałych rejonach świata należy do rzadkości. Wraz z ludźmi na wyspę dotarły też mysz i szczur, które szybko się rozprzestrzeniły. Popularnym zwierzęciem jest też norka – to efekt nieudanych prób rozpoczęcia hodowli futerkowych. Norka nie mając żadnych naturalnych wrogów bardzo szybko się rozmnożyła i dziś, ze względu na swoją drapieżność, stanowi całkiem spory problem, szczególnie dla ptaków.

Ciekawostkę stanowią też renifery, które zostały sprowadzone w XVIII w. Zakładano, że poziom życia Islandczyków mógłby się podnieść, gdyby przeszli na koczowniczy tryb życia. Oczywiście, tak się nie stało, a renifery wypuszczono na wolność. Obecnie można je spotkać głównie na wschodzie kraju.

Wyjątkowe są też islandzkie konie. Dotarły na wyspę wraz z pierwszymi osadnikami i z powodu wielowiekowej izolacji, nigdy nie mieszały się z innymi rasami. Czystość rasy konia islandzkiego jest ewenementem na skalę światową. Dziś są specjalne obostrzenia, które mają na celu zachowanie czystości rasy: na wyspę nie można wwieźć żadnego obcego konia, a każdy koń który opuści wyspę nie może już na nią wrócić. Moim zdaniem, czyli osoby, która kompletnie się na koniach nie zna :), są one wyjątkowo piękne. Jak wiadomo, konie mają trzy różne rodzaje chodu: kłus, stęp i galop. Koń islandzki potrafi chodzić na jeszcze jeden dodatkowy sposób, tölt – jest to bieg, który, w przeciwieństwie do kłusa, nie podrzuca jeźdźca w górę.

Raz na jakiś czas na Islandię trafiają też niedźwiedzie polarne. Najczęściej przypływają one na krze lodowej z Grenlandii. Po tak długiej podróży niedźwiedź jest zazwyczaj bardzo głodny i wściekły, a co za tym idzie bardzo niebezpieczny. Tacy przypadkowi przybysze są natychmiast odstrzeliwani.

Mi jedyne dzikie zwierzęta jakie udało się spotkać to były zwierzęta morskie: foka i wieloryb 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *