5 najważniejszych zabytków w Kijowie

Ukraińska stolica, moim zdaniem, ustępuje pod względem atrakcyjności lwowskiej metropolii, wciąż jednak jest to bardzo ciekawa opcja na szybki wypad za granicę. Poniżej lista pięciu zabytków, które każdy turysta powinien rozważyć przy okazji wizyty w Kijowie.

Wcześniej jednak, pozwólcie, że krótko opiszę, czego można się tutaj spodziewać. O dziwo, turystów jest znacznie mniej niż we Lwowie, co trochę ułatwia zwiedzanie. Cenowo Kijów wypada jednak gorzej. Największą różnicę widać w cenach noclegów. We Lwowie można spokojnie dorwać pokój 1-osobowy za ok. 350 hrywien w naprawdę niezłym standardzie. W Kijowie za pokój 1-osobowy musiałem zapłacić już 430 hrywien (był to najtańszy, jaki znalazłem na bookingu), ale standard był mocno „męski”, tak bym to nazwał.
Ceny jedzenia są też nieco wyższe, ale jest to różnica raczej kosmetyczna. W prawie każdej restauracji zjemy obiad za 70-100 hrywien. Wyjątkiem jest Majdan Niezależności. Tam w restauracjach ceny zaczynają się od 500 hrywien. Tylko tam.
Co można zjeść na Ukrainie? Barszcz czerwony, który zawsze jest wyjątkowo gęsty. Każda zupa tutaj (a przynajmniej te, które jadłem) są podawane ze śmietaną w osobnym pojemniczku. Służy ona oczywiście do zabielenia tego, co mamy w talerzu. Niby w Polsce też tak robimy, ale tutaj było to nagminne. Oprócz barszczu trzeba spróbować różnych wariacji pierogów: pielmieni, wareników, pierogów ruskich. Poza tym kuchnia ukraińska nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym, czego byśmy w Polsce nie znali.

Barszcz czerwony
Bardzo fajnie funkcjonuje metro. Żeton, który kupujemy w kasie, kosztuje zaledwie 5 hrywien. Po przejściu przez bramki można jeździć, ile się chce. Po prostu, żetony nie są czasowe, ani nie są ograniczone konkretną ilością przejazdów. 1 żeton = 1 wejście za bramkę. No i jest to okazja, by odwiedzić najgłębiej położoną stację metra na świecie: Arsenalna.

Arsenalna
Kijów słynie też z niezwykle uroczych dziewczyn. Można polemizować. Ja bym powiedział, że cała Ukraina pod tym względem się wyróżnia 🙂 A co oprócz panien można podziwiać w Kijowie?


1. Sofia Kijowska

Poprawna nazwa to Sobór Mądrości Bożej. Jest to pochodząca z XI w. cerkiew. Obecnie nie pełni już jednak żadnej funkcji sakralnej, w całości funkcjonuje jako muzeum, wpisane zresztą na listę UNESCO. To oznacza, że próby wejścia tam o 7 rano skończą się fiaskiem. Brama otwierana jest (jak w każdym normalnym muzeum) o godzinie 10. Za wejście (jak w każdym normalnym muzeum) trzeba zapłacić. Do wyboru mamy 3 opcje:

    • wejście na teren (czyli w zasadzie tylko ogród i mury z zewnątrz) za 20 hrywien
    • wejście na wieże i podziwianie Kijowa z lotu ptaka za 60 hrywien
    • wejście do katedry za 100 hrywien

Oczywiście, gdy wykupujemy opcję zwiedzania katedry, to automatycznie mamy też możliwość połażenia po ogrodzie. Ja skusiłem się tylko na najtańszą opcję. Bardzo fajnym plusem jest darmowy kibelek 🙂

Sofia Kijowska

2. Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach

Bardzo charakterystyczny niebieski budynek. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z cały czas działającą cerkwią. Co prawda nie znalazłem żadnego zakazu, ale dosłownie po minucie, podszedł do mnie jeden z zakonników, coś tłumacząc po ukraińsku. Tyle z tego zrozumiałem, że zdjęć nie wolno robić. Powiedziałem, że ok, ale aparat cały czas trzymałem w ręce, mimo iż, fotek pykać już nie miałem zamiaru. Po chwili ten sam zakonnik podszedł ponownie, tym razem już zdecydowanie niemiłym tonem zmusił mnie do schowania aparatu do plecaka.

Monaster św Michała Archanioła o Złotych Kopułach

3. Majdan Niezależności

A poprawnie: Plac Niepodległości. W najnowszej historii Ukrainy jest to zdecydowanie najbardziej rozpoznawalne miejsce w stolicy. Prawie cały plac jest dzisiaj obstawiony różnymi kramami, gdzie można kupić jakieś przekąski, albo pamiątki. Jest to też zdecydowanie najdroższe miejsce, w jakim się znalazłem na całej Ukrainie. Ceny wielokrotnie przekraczają to, do czego byłem przyzwyczajony.
Wokół kolumny, na szczycie której usadowiony jest pomnik żeńskiego demona Berehyni, znajduje się mała inscenizacja upamiętniająca wydarzenia nazwane później Euromajdanem.

Majdan Niezależności

4. Ławra Peczerska

Jest to prawosławny zespół klasztorny. Jednocześnie jest to miejsce, gdzie turystów jest najwięcej. Cała Ławra robi wrażenie głównie przestronnością. Naprawdę jest tam gdzie połazić! Pomiędzy budynkami mamy mniejsze lub większe ogródki, gdzie w cieniu można sobie na ławeczce chwilę odsapnąć. O ile się, oczywiście, wolną ławeczkę znajdzie, bo, jak wspomniałem wcześniej, turystów tutaj dostatek. Z niektórych miejsc mamy lepszy lub gorszy widok na Dniepr i część Kijowa.
Wejście jest za darmo, ale na terenie Ławry znajdziemy różne miejscówki, gdzie zapłacić już będzie trzeba, np. jakieś tam podziemia, w których, szczerze powiem, nie wiem, czy jest coś ciekawego, bo tłumacząca mi to pani jakoś nie była w stanie mnie zainteresować na tyle, bym zdecydował się przekonać na własnej skórze.

Ławra Peczerska

5. Pomnik Matki Ojczyzny

Potężny pomnik na wzgórzu, z którego roztacza się (już trochę lepszy) widok na Dniepr i część miasta. Całe wzgórze to jeden wielki park, w którym rozmieszczone są różnego rodzaju wojskowe akcesoria, jak np. czołgi czy atrapy karabinów maszynowych. Szczerze powiem, że nie wiem, czy coś się płaci za wstęp. Ja się tam dostałem chyba od rzadziej uczęszczanej strony, czyli od strony ronda. Wychodziłem natomiast od strony Muzeum Iwana Honczara, gdzie były ulokowane jakieś budki, które nie wyglądały na budki z lodami, a i tak była do nich kolejka. No dobra, generalnie to właśnie tam sprzedawano jakieś bilety, ale czy faktycznie były to bilety wstępu do parku, czy do jakiejś innej atrakcji, której nie zauważyłem, tego nie wiem. Wydało mi się to dziwne, bo nikt biletów nie sprawdzał, a droga prowadząca wgłąb parku była na tyle szeroka, że nikt nawet by nie zauważył przechodzącego turysty, który biletu nie kupił.

Pomnik Matki Ojczyzny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *