Czy warto pojechać na wakacje do Belgii?

Belgia może się wydawać ciekawa, bo przecież w jej stolicy siedziby mają wszystkie najważniejsze instytucje Unii Europejskiej, na czele z Parlamentem Europejskim. Bruksela jest jednak mocno oderwana od reszty kraju, np. pod względem czystości, kultury czy architektury. Belgia to tak naprawdę dwa skłócone ze sobą regiony francuskojęzyczna (i, moim zdaniem, nudna) Walonia oraz flamandzka (i bardziej urocza) Flandria.

Samochodem po Belgii

Z jednej strony po Belgii jeździ się fantastycznie. Cały kraj pokryty jest gęstą siecią autostrad i dróg szybkiego ruchu, po których możemy gnać z prędkością 120 km/h. Za przejazd nie płacimy nic, nie są potrzebne żadne winiety, ani nic w tym stylu. Wszystkie drogi są za darmo.



Problem zaczyna się, gdy chcemy zaparkować. Znalezienie wolnego miejsca w miastach graniczy z cudem. Można oczywiście liczyć na to, że zostawimy samochód na park&ridzie, których w każdej aglomeracji jest kilka. Jednak ta sztuka nie udała mi się ani razu! W każdym mieście, do którego docierałem, próbowałem się wcisnąć na kilka różnych park&ridów i wszystkie były całkowicie pełne! Ostatecznie auto zostawiałem gdzieś, gdzie znalazłem darmowe, wolne miejsce, najczęściej bardzo daleko od centrum. Czy opłaca się jeździć i szukać wolnego miejsca? Zależnie od miasta, ceny kształtują się między 3 a 4,5 € za godzinę, przy czym bardzo często spotkamy ograniczenie, że samochód w danym miejscu może stać maks. 3 godziny. Gdy planujemy zostawić auto na cały dzień i iść zwiedzać, to niewątpliwie stanowi to problem.

Belgia

Namiot w Belgii

Jak już sobie podróżujemy to wypadałoby się od czasu do czasu przespać. Pod namiotem, oczywiście. No i tu zaczynają się schody. Spanie na dziko w Belgii jest zakazane, ale jak człowiek znajdzie miejsce w lesie z dala od ludzi, to przecież szansę, że ktoś się przyczepi są małe, a rano nas już przecież nie będzie. Jazda autostradą, pomimo wielu plusów, ma też ten minus, że za dużo nie widzimy co jest dookoła i nie możemy sobie zjechać w dowolnym momencie. Poza autostradą najczęściej są jakieś miasteczka, wioseczki, generalnie domki, wszędzie domki. A jak nie ma budynków, to jest pole. Lasów jest jak na lekarstwo i na ogół są bardzo małe, a poza tym i tak bardzo blisko zawsze znajdą się jakieś zabudowania. Ja wszystkie noce spędziłem na stacjach benzynowych, z czego jedną z nich przespałem w samochodzie, bo mi się namiotu nie chciało rozstawiać 🙂

Brugia

Toalety na stacjach benzynowych są zawsze płatne. Najczęściej 0,5 albo 0,7 €. Jak się ma trochę szczęścia i się trafi na miłą obsługę, to pozwolą za darmo skorzystać z pryszniców dla kierowców ciężarówek.

Jeanneke Pis

Wracając do namiotów. Ze spaniem na dziko problem może być, ale ze spaniem legalnie problemów nie ma żadnych. Belgia to kraj campingami stojący. Takich miejsc jest naprawdę dużo. Nie wiem, może nigdy wcześniej nie zwracałem na to uwagi, ale tutaj naprawdę, aż rzuca się to w oczy. Jednak to, że śpimy pod gołym niebem, nie oznacza, że jest to świetna, tania opcja. Jest drogo. Za zwykły malutki 2-osobowy namiocik zapłacimy 20 – 30 € (od osoby!). Bardzo często trzeba dodatkowo zapłacić za prąd, parking dla samochodu itp. itd. Jak jedziemy kamperem, to ceny są oczywiście wyższe.

Belgia

Co zwiedzić w Brukseli?

1. Atomium

Najbardziej charakterystyczny budynek w całej Brukseli. Jedyny położony na obrzeżach miasta, a nie w centrum, co oznacza, że trzeba tam dojechać. Metro w Brukseli kosztuje 2,1 € za jeden przejazd. Oczywiście można się w między czasie przesiadać, tylko trzeba to robić tak, żeby nie przejść przez bramki, bo jak przejdziemy, to trzeba będzie znowu płacić. W praktyce działa to bardzo sprawnie, siatka połączeń jest na tyle gęsta, że metrem można się dostać wszędzie. Ale wróćmy do Atomium…

Czy warto? Nie! To jest największe rozczarowanie całego Beneluksu. Budynek z zewnątrz ok, futurystyczne kształty, ciekawa konstrukcja, ale gdy chcemy się dostać do środka… Po pierwsze kolejka po bilety. Wejściówka kosztuje 15 €. Po drugie kolejka do wejścia. Trzeba przejść bardzo pobieżną kontrolę bezpieczeństwa, plecak należy zostawić w szafkach koło kas. Po trzecie kolejka do windy. Atomium ma ograniczoną przestrzeń, stąd wpuszcza się ludzi po ok. 10-12 osób, tyle ile wejdzie do windy, którą wjeżdżamy na samą górę i potem sobie schodzimy na sam dół. Te trzy kolejki to były łącznie 4 godziny stania. Co jest w środku? Zwiedzanie to po prostu chodzenie po kilku (chyba 4 albo 5) kulkach, pomiędzy którymi przechodzimy po schodach. Najwyższa kulka to tylko i wyłącznie widok na miasto, który wcale wielkiego wrażenia nie robi. Z jednej strony mamy ogrody królewskie, a z drugiej strony już tylko obrzeża Brukseli. Pozostałe kulki są praktycznie puste. Są tam jakieś nierzucające się w oczy wystawy, ale są tak samo interesujące jak wczorajszy obiad. 15 € i 4 godziny czekania absolutnie nie są warte tego, co jest środku. Nie polecam.

Atomium

2. Katedra Notre-Dame du Sablon

Nie mogłem się swobodnie rozejrzeć po wnętrzu, bo akurat była jakaś msza. Jest to jednak jeden z najwspanialszych przykładów gotyku w Belgii. Myślę, że warto.

Notre-Dame du Sablone

3. Manneken Pis

Tam, gdzie gromadzi się dużo ludzi, tam znajdziemy sikającego chłopczyka. Od razu uprzedzam, że zrobienie dobrego zdjęcia jest trudne i wymaga cierpliwości, bo chętnych jest zawsze sporo. Manneken Pis jest prawdziwym symbolem Brukseli. Jest wiele legend tłumaczących powstanie tego pomnika. Jedna z nich mówi, że dawno, dawno temu Bruksela była oblegana przez wrogich najeźdźców, którzy podłożyli materiały wybuchowe pod murami miasta. Palący się lont odkrył mały chłopczyk, który niedługo się zastanawiając na niego nasiusiał, ratując tym samym Brukselę. Na pamiątkę tego wydarzenia postawiono mu pomnik. Co ciekawe, chłopczyka ubiera się na różne okoliczności. Ponoć ma on prawie 800 różnych strojów na różne okazje! Kolejna ciekawostka, Manneken Pis, to niejedyna sikająca postać w Brukseli. W latach 80. mocno uaktywniły się belgijskie feministki, żądając, by w ramach równouprawnienia postała też rzeźba sikającej dziewczynki. No i powstała Jeanneke Pis. Pod koniec lat 90. postawiono z kolei pomnik sikającego psa, Zinneke Pis. Strasznie obsiusiane to miasto 🙂

Manneken Pis

4. Katedra św. Michała i św. Guduli

Jej początki sięgają aż XI w., potem jednak przebudowano ją zgodnie z gotyckim poczuciem piękna. W środku mamy chociażby przepiękne witraże czy posągi Apostołów na kolumnach. Jest to jedna z ważniejszych belgijskich katedr. Tutaj często odprawiają się pogrzeby oraz śluby członków rodziny królewskiej.

Katedra św. Michała i Guduli

5. Parlament Europejski

Tego miejsca nie można ominąć 🙂 Parlament Europejski można zwiedzać! Taka możliwość występuje jednak o ściśle określonych, pełnych godzinach. Ostatnio jest to każda pełna godzina pomiędzy 10 a 16 od poniedziałku do czwartku lub w piątek pomiędzy 9 a 12. Podobno można nawet dostać się na salę obrad i nie wymaga to żadnej wcześniejszej rezerwacji! Szkoda, że nie sprawdziłem tego wcześniej, mógłbym inaczej rozplanować swoją podróż. Nawet jeżeli nie trafimy z czasem, to możemy budynek obejrzeć z zewnątrz. Trochę dziwił mnie brak jakiejkolwiek ochrony, oprócz setek kamer oczywiście.

Parlament Europejski

6. Arc du Cinquantenaire

Zwykły łuk triumfalny. Mniej popularny niż ten w Paryżu, ale równie imponujący. Powstał on na początku XX w., a jego celem było po prostu upiększenie miasta. Za łukiem znajduje się dość spory park, po którym można sobie pospacerować.

Arc du Cinquantenaire

7. Palais du Roi

Pałac Królewski to wbrew pozorom nie jest miejsce, gdzie mieszka rodzina królewska. Pałac pełni funkcje czysto reprezentatywne, to tutaj organizowane są różnego rodzaju oficjalne przyjęcia, tutaj też belgijski rząd przyjmuje najważniejszych polityków z zagranicy. Jeżeli król akurat przebywa w zamku, to nad jego kopułą powiewa flaga państwowa. Pałac jest dostępny dla zwiedzających tylko przez 2 – 3 miesiące w roku! Drzwi dla turystów zostają otwarte najczęściej po obchodach Święta Narodowego 21 lipca.

Palais du Roi

Gdzie pojechać poza Brukselą?

1. Waterloo

Zdecydowanie polecam! Najciekawsze muzeum w całej Belgii, ale po kolei. Waterloo jest oddalone od Brukseli o kilkanaście kilometrów. W zasadzie w szczerym polu znajduje się kopiec, na szczycie którego góruje posąg lwa. Nie można tam jednak wejść ot tak sobie. Trzeba wykupić bilet do muzeum, który kosztuje 17 €. W środku poznamy całą historię rewolucji francuskiej oraz dowiemy się bardzo dużo na temat samego Napoleona. W cenie jest też kino 3D! Na bardzo szerokim ekranie obejrzymy przebieg bitwy. Obraz może nie jest super wyraźny, ale efekt przestrzenny jest, moim zdaniem, świetny. Gdy już całe muzeum przejdziemy, wydostajemy się na dwór i mamy możliwość wspięcia się na kopiec. Prowadzą tam dość strome schodki. Zanim wejdziemy, przeczytamy ostrzeżenie, że jak ktoś ma słabą kondycję powinien dać sobie spokój. No bez przesady! Ze szczytu obejrzymy sobie całą panoramę… pól, na których rozegrała się słynna bitwa.

WaterlooPrzed wejściem pani informowała mnie, że całe zwiedzanie zajmie około 2 godziny. Pomyślałem sobie wtedy „a weź przestań, nie będę wszystkiego tak dokładnie oglądał, żeby tyle czasu tam siedzieć”. No i się zdziwiłem, bo faktycznie prawie bite 2 godziny tam spędziłem, chodząc sobie leniwie od eksponatu do eksponatu, przystając na dłużej tylko przy tym, co mnie zainteresowało.

Kopiec Lwa

2. Brugia

Najładniejsze miasto Belgii! Dość szumnie określana jako „Wenecja północy”. Jest tutaj bardzo dużo przesady, ale faktycznie Brugia jest przepiękna. Mi podobała się przede wszystkim atmosfera miasta, jego zabudowa i urokliwe kanały, ale z blogerskiego obowiązku napiszę, że najważniejsze miejscówki to:

  • Belfort
    Najbardziej charakterystyczny budynek miasta. Dzwonnica wpisana na listę UNESCO. Nie skorzystałem, kolejka była zbyt długa, a nikt (serio, nikt!) nie był w stanie mi powiedzieć, ile kosztuje bilet i, czy po drodze na szczyt coś się zwiedza. Po przygodach z Atomium nie chciałem spędzić pół dnia, stojąc po wejściówkę, po to tylko, by pooglądać dachy z lotu ptaka.

Belfort

  • Stadhuis
    Mówili mi, że warto. Spierałbym się. Wstęp kosztuje 6 €, za co dostajemy wstęp na jakąś dziwną wystawę. Obok znajduje się jednak Bazylika Świętej Krwi, gdzie możemy obejrzeć relikwię krwi Jezusa Chrystusa. Robi wrażenie.
Bazylika Świętej Krwi
Ten budynek ze złotymi figurkami to właśnie Bazylika Świętej Krwi.
Brugia
Brugia to przede wszystkim kanały. W tle widać wieżę kościoła.

3. Antwerpia

Tutaj najważniejsze są dwie lokacje. Pierwszą z nich jest port, jeden z największych w Europie, którego obejście w całości może zająć bardzo dużo czasu.

Antwerpia

Druga lokacja to Katedra Najświętszej Marii Panny. O dziwo, trzeba zapłacić za wstęp. Całe 6 €. Za tą kwotę będziemy mieć jednak możliwość podziwiania na żywo słynnych dzieł Rubensa takich jak np. „Podniesienie Krzyża”, czy „Zdjęcie z Krzyża”.

Podniesienie Krzyża

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *