Znaj swoje miasto, czyli co warto zobaczyć w Poznaniu?

W Poznaniu się urodziłem, mieszkam tu 10 lat, a na rynku, nie licząc jakiejś wycieczki szkolnej w podstawówce, po raz pierwszy byłem, jak zostałem inżynierem. Zwyczajnie studenciem będąc idąc na miasto dochodziłem do ulicy Wrocławskiej i ginąłem w tamtejszych pubach dalej się nie zapuszczając. Trochę głupio nie znać atrakcji turystycznych miasta, w którym się mieszka. A że po rynku często spacerują grupki turystów z różnych zakątków świata, uznałem, że pora się dokształcić na wypadek, gdyby ktoś nie miał TripAdvisora i szukał pomocy. Tym bardziej, że ostatnio swoje dłuższe wakacje spędzała u mnie moja serdeczna przyjaciółka ze Lwowa. Chęć pokazania jej miasta była bezpośrednią przyczyną powstania tego wpisu 🙂

Najważniejsze atrakcje miasta

Historia Poznania jest bardzo długa. Już za czasów Mieszka I Poznań był jednym z największych i najważniejszych ośrodków władzy. Jest to też jedyne miasto wymienione w hymnie Polski. To wszystko sprawia, że turystycznie Poznań ma całkiem sporo do zaoferowania.

1. Brama Poznania

Malowniczo położony nad brzegiem Warty budynek to nic innego, jak interaktywne muzeum opowiadające nie tylko historię Poznania, ale po trochu też całej Polski. Wstęp kosztuje 18 zł, a zwiedzanie trwa maksymalnie godzinę. Przy wejściu dostajemy słuchawkę i jakieś ustrojstwo, w którym, przechodząc z sali do sali, włącza się głos lektora opowiadający o tym, co w danej chwili oglądamy. O dziwo, działa to bardzo dobrze. Do środka turyści wpuszczani są grupami o wyznaczonych godzinach (mniej więcej co 15-20 minut). Po drodze oprócz słuchania o najstarszych dziejach miasta, mamy też możliwość wyjścia na taras widokowy, z którego widać chociażby katedrę. Wśród moich znajomych zdania są bardzo podzielone. Niektórym się podoba, inni uważają to za stratę czasu. Mi się podobało. W ciągu tej godziny nie zdążyłem się znudzić, chociaż też niczego nadzwyczajnego się nie dowiedziałem, ale ja akurat historię znam w miarę dobrze.

Brama Poznania

2. Stary Rynek

Najbardziej zatłoczona, gwarna i pełna turystów cześć miasta. Bardzo długo byłem przekonany, że Poznań nie jest atrakcyjny turystycznie i, że mojego miasta nikt nie zwiedza. Dopiero, gdy zacząłem obserwować ludzi na Starym Rynku zauważyłem jak strasznie dużo tutaj różnych wycieczek! Niemcy, Chińczycy, Brytyjczycy, Hiszpanie itd. itp. Stary Rynek w Poznaniu to przede wszystkim miejsce spotkań. Mnóstwo tutaj pubów i restauracji zawsze pełnych ludzi (mogę polecić moje ulubione, ale wtedy ten artykuł rozrósłby się aż za bardzo – zamiast tego odsyłam do specjalisty -> maciej.je). W przyległych uliczkach znaleźć można kolejne knajpy oraz kluby taneczne (a także kluby ze striptizem, których absolutnie nie polecam, lepiej poszukać w bocznych uliczkach). W weekend na rynku odbywają się często różne festyny regionalne, z kolei nocą dominują mniej lub bardziej pijani studenci. Siedząc w piwnych ogródkach warto poobserwować malownicze kamienice, w których kiedyś mieszkali rzemieślnicy i które w czasie potopu szwedzkiego pełniły funkcję wiezień.
(No dobra, jak ktoś bardzo chce, żebym polecił jakąś knajpkę to zachęcam do odwiedzenia The Mexican. Koniecznie trzeba tam zamówić sernik!).

Stary Rynek

3. Koziołki Poznańskie

Będąc na Starym Rynku nie można pominąć symbolu Poznania, czyli koziołków! Jest to mechanizm wbudowany w zegar ratuszowy, który uruchamia się każdego dnia o godzinie 12, serwując ludziom mały pokaz trykających się koziołków. Legenda głosi, że po wielkim pożarze Poznania, gdy kończono odbudowywanie ratusza, postanowiono całe wydarzenie hucznie uczcić. Zjechało się wiele osobistości, a na stole miała pojawić się między innymi pieczeń z sarny. W trakcie intensywnych przygotowań kuchcik Pietrek tak był zaaferowany całym wydarzeniem, że zostawił na ogniu sarni udziec, który pod jego nieobecność całkowicie się spalił. Wystraszony chłopak pobiegł na łąkę skąd zwinął dwa koziołki, którymi chciał zastąpić sarnie mięso. Niestety, koziołki mu uciekły na wieżę, gdzie na oczach zgromadzonych ludzi zaczęły się trykać. Wojewodzie tak się spodobał ten widok, że zamówił specjalny zegar z mechanicznymi koziołkami, które od tamtej pory bodą się każdego dnia (a tak naprawdę to od 1913 r., bo wcześniej w między czasie spłonęły w kolejnym pożarze). Patrząc po tłumach ludzi jest to zdecydowanie najważniejsza atrakcja Poznania. Nigdy jakoś na to nie zwracałem uwagi, ale faktycznie w samo południe pod ratuszem gromadzi się prawdziwa wuchta wiary.

Koziołki Poznańskie

4. Fara Poznańska

Tuż przy rynku znajduje się Bazylika Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny w Poznaniu, czyli w skrócie Fara Poznańska. Jest to barokowy kościół, mający status bazyliki mniejszej. Z zewnątrz nie robi wrażenia, natomiast w środku jest to zdecydowanie najładniejszy tego typu obiekt w Poznaniu. Zwiedzać można codziennie w godzinach 6 – 19:30, oprócz mszy świętych. Wstęp jest za darmo, no chyba, że chcemy zwiedzać z przewodnikiem. Wtedy koszt to 2 zł od osoby, ale nie mniej niż 20 zł od grupy. Jest to cena dla jednej trasy, a łącznie są aż trzy. Dokładny cennik można znaleźć tutaj.

Fara Poznańska

5. Zamek Przemysła

Jest to najstarszy zamek w Poznaniu. Powstał prawdopodobnie za panowania księcia Przemysła I lub króla Przemysła II. Budowa została ukończona prawdopodobnie przez króla Kazimierza Wielkiego, który miał tutaj swoją siedzibę. W trakcie setek lat zamek był świadkiem wielu ważnych wydarzeń historycznych. Nie będę ich tutaj wypisywał, bo jest tego za dużo 🙂 Obecnie zamek można zwiedzać za 12 zł (we wtorki za darmo). W cenie mamy możliwość wejścia na wieżę widokową skąd rozpościera się ładny widok na Poznań (chociaż nie z każdej strony). Ponadto cały zamek jest przerobiony na muzeum, które niczym szczególnym się nie wyróżnia. Po prostu w gablotach mamy jakieś eksponaty typu stare ubrania, czy zastawy stołowe. Moim zdaniem mało ciekawe.

Zamek Przemysła

6. Rogalowe Muzeum

Być w Poznaniu i nie spróbować rogala świętomarcińskiego to grzech! Kolejny po koziołkach symbol miasta. Rogale te są chronione przez Unię Europejską specjalnym certyfikatem. W sklepach są do kupienia najczęściej na urodziny świętego Marcina, czyli 11 listopada. Oprócz tego jest kilka miejsc, gdzie kupimy je przez cały rok. Rogale te są wytwarzane według skomplikowanej procedury. Ich nadzieniem jest biały mak. Jeżeli ktoś byłby bardziej zainteresowany tematem to polecam Rogalowe Muzeum. Jest to nazwa trochę na wyrost, bo muzeum tam raczej nie dużo. Są to po prostu dwie sale w zabytkowej kamienicy, w których odbywają się rogalowe pokazy. Takich pokazów jest kilka w ciągu dnia (najczęściej 4), o konkretnych godzinach. Wejściówka kosztuje 18 zł, a pokaz trwa ok. 50 minut. W jego trakcie poznamy poznańską gwarę, historię miasta, nauczymy się piec rogale i, co najważniejsze, coś tam zjemy. Rogalowe Muzeum chyba najbardziej nas zaskoczyło. Całość jest podlana olbrzymią dawką humoru, prowadzący radzą sobie wyśmienicie opowiadając niewybredne żarciki i anegdotki, a przy okazji poznajemy krok po kroku jak piecze się rogala świętomarcińskiego. Zdecydowanie polecamy! Nawet dzieci się dobrze bawiły 🙂

Rogal świętomarciński

7. Katedra Poznańska

Ostrów Tumski, to wyspa, która sama w sobie jest celem wielu wycieczek. Tam znajduje się, z historycznego punktu widzenia, najważniejszy budynek w całym Poznaniu. Katedra Poznańska to najstarsza katedra w Polsce, według Jana Długosza miejsce pochówku króla Bolesława Chrobrego. Prawdopodobnie tutaj przyjął chrzest Mieszko I, tutaj też ma znajdować się grób pierwszego władcy Polski. Niestety, tych przypuszczeń nigdy nie udowodniono. Sama katedra wielkiego wrażenia nie robi. Zwiedzać można ją za darmo w określonych godzinach. Płatne jest tylko wejście do podziemi.

Katedra Poznańska

8. Jezioro Maltańskie

Wśród Poznaniaków jest to tak popularne i oczywiste miejsce, że aż dziwnym jest polecanie go turystom. Malta to sztuczne jezioro, powstałe w wyniku spiętrzenia małej rzeczki wpadającej do Warty, czyli Cybiny. Jezioro jest bardzo malownicze, szczególnie o zachodzie słońca. Dookoła można spotkać mnóstwo biegaczy, ludzi na rowerach, na rolkach (cała trasa dookoła ma niecałe 6 km). Wokół jeziora znajdziemy mnóstwo atrakcji np. największy poznański aquapark – Termy Maltańskie, do których latem ustawia się bardzo długa kolejka, a które moim zdaniem nie są aż tak wielką atrakcją (ale które i tak uważam, za najlepszy tego typu obiekt w Poznaniu – w zasadzie alternatywy na podobnym poziomie nie ma). W Termach mamy fantastyczny obszar z saunami. Jest ich kilkanaście, od zwykłych suchych i mokrych, przez różane, solne aż do groty śnieżnej. Cenowo sauny wychodzą tak sobie, ale moim zdaniem warto chociaż spróbować. Oprócz aquaparku mamy tor saneczkowy, stok narciarski czynny także latem i wiele innych atrakcji.

Jezioro Maltańskie

9. Rezerwat „Meteoryt Morasko”

To już propozycja na nieco dłuższy spacer, tuż poza granice miasta. Doskonały przykład jak mało zna się atrakcje, które mamy tuż za płotem. Dosłownie 2 km od rezerwatu zapytałem o drogę pewną panią, która coś robiła w przydomowym ogródku. Nie była w stanie pomóc, stwierdziła, że nigdy tam nie była. O co chodzi z tym rezerwatem? Otóż ok. 6 tysięcy lat temu na te tereny spadł deszcz meteorytów z rozpadającej się asteroidy. Obecnie znajdziemy tam kilka kraterów i to w zasadzie wszystko. Po prostu kilka dziur w ziemi. Jeżeli chcemy zobaczyć kawałek meteorytu to czasami w ramach Nocy Muzeów jest on wystawiany w budynkach Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Rezerwat Morasko

10. Stadion Lecha Poznań

Lech Poznań to prawdziwa duma miasta, jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce, z kibicami słynącymi z zarówno gorącego dopingu, jak i wielu afer. Nie będę proponował pójścia na mecz. Byłem kilka razy i, delikatnie mówiąc, polska Ekstraklasa to nie jest coś co się przyjemnie ogląda 🙂 Mogę za to polecić zwiedzanie stadionu poza meczami. Nie kosztuje to dużo, a frajda całkiem niezła. Opcji jest wiele, zamiast się rozpisywać odsyłam tutaj.

Lech Poznań

11. Cytadela

Obecnie jest to największy park w Poznaniu. Jego historia sięga wieku XIX, gdy dookoła miasta zaczęto budować zespół fortyfikacji (jeden z największych w Europie), który przyjął nazwę Twierdzy Poznań. Do dziś przetrwały chyba wszystkie forty. W niektórych są puby (Fort Colomb), a niektóre są udostępnione do zwiedzania. Choć to zwiedzanie wcale takie proste nie jest. Często trzeba umówić się wcześniej, a niektóre forty są czynne tylko kilka dni w miesiącu (Fort III). Większość jest w ogóle niedostępna. Cytadela z kolei powstała na Forcie Winiary, który stanowił centralny punkt całej Twierdzy. Był to największy tego typu fort w całej Europie. Co ciekawe to właśnie tutaj dokonano ostatniej w historii Polski publicznej egzekucji. Po wojnie fort krok po kroku rozbierano, a na jego miejscu powstał park. Jego powierzchnia jest całkiem spora (100 ha), więc można tam dość długo spacerować. Nie jest to zwykły park bez fajarweków. Na jego terenie znajduje się wiele ciekawych miejsc: cmentarze (np. Cmentarz Bohaterów Radzieckich, czy Cmentarz Garnizonowy, na którym pochowani są także powstańcy styczniowi), muzea (Muzeum Uzbrojenia, Muzeum Armii Poznań), pomniki (najważniejszy to Pomnik Bohaterów), Amfiteatr, rozarium, bardzo znane dzieło Magdaleny Abakanowicz – Nierozponani, kilka restauracji i barów, no i oczywiście pozostałości starych budynków, fragmenty murów itd. itp. Na Cytadeli każdego roku odbywa się największe na świecie widowisko pasyjne. Jest co robić, polecam.

Cytadela

12. Muzeum Powstania Wielkopolskiego

Znajdujące się na środku rynku muzeum z założenia powinno opowiadać historię powstania wielkopolskiego. Chciałbym napisać, że jest super i, że dużo można się dowiedzieć, ale niestety, mam olbrzymie poczucie niewykorzystanego potencjału. Owszem wystrój jest całkiem fajny, ale informacji historycznych jest tam mało i są, moim zdaniem, dość chaotycznie podane. Tak ważne wydarzenie, jedyne przecież wygrane powstanie, powinno być lepiej przedstawione. Zwiedzając muzeum nie dowiedziałem się prawie nic o jego przyczynach, przebiegu, czy skutkach. Trochę mi z tego powodu przykro. W środku oprócz wystaw znajduje się też małe kino, w którym pokazywany jest film o powstaniu. To jest akurat bardzo fajne. Propsuje, bo w filmie pojawił się opis walk w mojej gminie 😀
Bilet normalny kosztuje 10 zł, ale jak się dobrze zagada to można wejść za 5 zł i to myślę jest spoko cena. Jakbym wydał dychę to czułbym niedosyt, a 5 zł, jak na to co jest w środku to już jest idealna cena.  Muzeum jest malutkie. Przejście w całości nie powinno zająć więcej jak 20 – 30 minut (chyba, że się cały film obejrzy). Jak się ma wolną chwilkę to można wpaść, w innym przypadku ciężko mi polecić.
Muzeum Powstania Wielkopolskiego

13. Jezioro Rusałka

Drugie po Malcie ulubione miejsce wypoczynku Poznaniaków. Szczególnie dobrze prezentuje się latem o wschodzie słońca. Jezioro powstało w trakcie II wojny światowej, a przy jego tworzeniu pracowali Żydzi więzieni przez Niemców na terenie Poznania. Wokół znajduje się kilka miejsc pamięci, które mają przypominać o zbrodniach SS.
Obecnie przy jeziorze jest plaża, która latem wypełnia się po brzegi. Dokoła jest mała infrastruktura, można kupić lody, gofry, jest kilka boisk do siatkówki (praktycznie zawsze zajęte). Niestety brakuje czegoś więcej, a i sama woda nie należy do najczystszych. Jeżeli chcemy się kąpać lepiej wybrać jeziora trochę bardziej oddalone od Poznania. Trasa wokół jeziora ma około 4 km. Co kawałek są ławki, na których można przysiąść, o ile akurat nie zajmują ich wędkarze, a tych jest sporo niezależnie od pory dnia. Rusałka to nie tylko ulubione miejsce kontemplacji, ale także bardzo popularne miejsce do biegania i jeżdżenia na rowerze. W szczycie sezonu, rowerzystów jest na tyle dużo, że dość mocno uprzykrzają oni powolne spacery (sam jestem jednym z nich :().
Rusałka

14. Palmiarnia Poznańska

Oceniając po kolejkach, jakie często się tworzą przed wejściem, jest to również bardzo popularne miejsce wypoczynku Poznaniaków. Wstęp kosztuje 10 zł, w zamian otrzymamy kilka dużych hal z roślinami, jakich w polskim lesie nie uświadczymy. No i niestety też tłumy z dziećmi. Szczególnie weekendami liczba odwiedzających jest naprawdę duża, a ścieżki w Palmiarni wąskie ;/ Palmiarnia powstała na początku XX w. i od tego czasu gromadzi najróżniejsze okazy z całego świata (głównie z lasów tropikalnych).
Bardzo fajne miejsce, bo często gałęzie zachodzą na ścieżkę i trzeba się trochę przeciskać, co sprawia, że można poczuć się jak w dżungli. Oprócz samych roślin są też papugi, żółwie i ryby. Szczególnie dział z rybami jest ciekawy. Jest tam kilka naprawdę wielkich okazów. Niestety, są one umieszczone po kilkanaście sztuk w bardzo ciasnych akwariach. Obrazek to trochę smutny. Niemniej polecam, na szare, zimne, listopadowe popołudnie, bo w środku jest jak w tropikach, czyli ciepło 🙂
Palmiarnia Poznańska

15. Nowe Zoo

Wiadomo, każde duże miasto ma swoje zoo. To poznańskie jest jednak jednym z ciekawszych. Po pierwsze jest bardzo duże i spokojnie można tam spędzić trzy, cztery, a nawet i więcej godzin. Zwierząt jest dużo, wszystkie są dość dobrze widoczne. Mało jest takich, które się ciągle chowają i praktycznie nie da się ich dostrzec. Jednym z ciekawszych miejsc jest motylarnia, czyli wielki namiot z tysiącami swobodnie latających motyli. Ja tam czułem się strasznie nieswojo, ale i tak mi się podobało. Kolejnym ciekawą miejscówką jest słoniarnia, czyli olbrzymi wybieg dla słoni. Z kolei jednym z moich ulubionych miejsc jest insektarium z najróżniejszymi obrzydlistwami 😀 Ceny różnią się zależnie od pory roku i dnia tygodnia. Po dokładne informacje odsyłam tutaj.
Zoo Poznań

Gdy mamy rower

Bardzo blisko miasta są też ciekawe miejsca, które warto odwiedzić.

1. Dziewicza Góra

Bardzo popularny cel rowerowych wycieczek. Położona kilka kilometrów za miastem Dziewicza Góra to nic innego jak wzgórze w środku lasu, gdzie w centrum umieszczona jest wieża widokowa, pełniąca niegdyś funkcję dostrzegania pożarów. Jedynym problem może być dojazd, bo z Poznania nie prowadzi tam żadna bezpośrednia ścieżka rowerowa, a jazda główną ulicą przy dużym ruchu do przyjemnych nie należy. Wejście na wieżę jest za darmo, a widok na cały Poznań godny polecenia. Dokładną rozpiskę, w jakich godzinach wieża jest czynna można znaleźć tutaj.

Góra Dziewicza

2. Śnieżycowy Jar

To już wycieczka nieco dłuższa. Mamy do przejechania ponad 20 km, ale warto, bo jest to miejsce unikalne w skali całego kraju. Główną atrakcją są… kwiatki, śnieżyce, które kwitną w okolicach marca. Zazwyczaj mamy około 2 – 3 tygodni na ich podziwianie. Samych kwiatów jest dużo, bardzo, bardzo dużo. Można powiedzieć, że tworzą one olbrzymie, białe dywany. Niesamowity efekt. Śnieżycowy Jar ma status rezerwatu, nie można więc schodzić ze ścieżki, o zrywaniu kwiatów nie wspominając. Niestety, mimo iż miejsce jest niezwykle romantyczne, lepiej nie zabierać tutaj swojej wybranki na pierwszą randkę, bowiem na pewno nie będziemy sami. Na leśnej ścieżce towarzyszyć nam będą setki, tysiące ludzi. I to jest największa wada Śnieżycowego Jaru, jest strasznie popularny i, szczególnie w weekendy, przeżywa on prawdziwe oblężenie. Plus tego jest taki, że jak ktoś nie wie jak dojechać, to wystarczy jechać przed siebie, aż dotrze się do miejsca, gdzie dziesiątki samochodów będą zaparkowane wszędzie (dosłownie wszędzie). Tam trzeba auto zostawić i iść z tłumem na ścieżkę do lasu.

Niestety nie mam żadnego zdjęcia. Aż sam jestem zdziwiony, gdzieś mi wyparowały 🙁

3. Jeziora: Lusowskie, Strzeszyńskie, Kierskie, Niepruszewskie, Akwen Tropicana

Wokół Poznania pełno jest jezior, do których bez problemu można dojechać rowerem. Kilka z nich można zaliczyć w ramach jednej wycieczki. Wspomniane jeziora są na ogół zadbane, z w miarę czystą wodą. Polecam. Ja bardzo lubię jeździć rowerem i każde z tych jezior odwiedziłem już po paręnaście razy. Niektóre bardziej nadają się na wschód słońca, inne bardziej na zachód. Każde jest na swój sposób piękne i warte odwiedzenia.

Akwen Tropicana

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *