Podróż do Austrii

Nie będę ukrywał – nie zwiedziłem Austrii nawet w połowie tak dobrze, jakbym chciał, ale pewne obserwacje poczyniłem i niniejszym postanowiłem się nimi z Wami podzielić.

Autostrady

Po Austrii najlepiej poruszać się własnym samochodem. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kraj alpejski i pogoda lubi zaskoczyć. Ja w Austrii byłem na początku maja i jeżdżąc po kraju trafiały się miejsca, gdzie temperatura spadała poniżej zera i padał śnieg, podczas, gdy we Wiedniu było ponad 20 stopni na plusie. Jeżeli chcemy komfortowo przemieszczać się po tym państwie, to konieczna wydaje się winieta na autostrady. Oczywiście można próbować poruszać się lokalnymi drogami, ale szczególnie w Alpach często są to kręte, wąziutkie dróżki, co przekłada się na mniejszy komfort i większy stres. Często w praktyce ciężko zrezygnować z autostrady. Dokładną mapę płatnych dróg znajdziecie tutaj. Ceny na szczęście nie są wysokie. Co prawda, winieta na cały rok kosztuje (dane za 2020 r.) 91,10 €, ale są też warianty 2 – miesięczny za 27,40 € i 10 – dniowy za 9,40 €. Szczególnie ten ostatni w przypadku krótkiego pobytu wydaje być jak najbardziej opłacalny, w końcu to prawie tyle, ile kosztuje jednorazowy przejazd z Poznania do Warszawy po naszej, kochanej A2. Gdzie można kupić winietę? Na prawie każdej stacji benzynowej, ale na wszelki wypadek podsyłam mapkę z zaznaczonymi wszystkimi miejscami. Winietę należy oczywiście nakleić na szybę, bez tego każda kontrola wlepi nam mandat.

Jedzenie

Warto o austriackich smakołykach wspomnieć, szczególnie, że strefa gastronomiczna też jest swego rodzaju podróżą. Ponieważ Austria swoimi granicami sięgała daleko i w jej skład wchodziło wiele, różnych narodów, to i tutejsza kuchnia obfituje w dania typowe dla Czech, Węgier, Bałkanów czy Włoch. Ciężko obecnie trafić w restauracjach na starodawne i do bólu austriackie dania jak np. tyrolski orzeł z knedlikami, czy pieczona wiewiórka z sałatką. Mimo tego, wciąż tutejsza kuchnia obfituje głównie w dania mięsne. Bez problemu można znaleźć stragany z bratwurstami, currywurstami, albo zwykłymi frankfurterkami.

Mozart

We Wiedniu najlepiej zjeść w jednej z tradycyjnych, wiedeńskich knajpek określanych słowem „beisl”. Ich ideą jest oddanie domowej atmosfery, a w menu powinniśmy znaleźć tylko typowo austriackie dania. Za obiad możemy się spodziewać, że zapłacimy 20 – 30 €, ale porcja będzie całkiem spora. Zdecydowanie najpopularniejszym daniem jest Wiener schnitzel, czyli panierowany w bułce tartej kawałek cielęciny. Co ciekawe, danie to do Wiednia przywiózł w XIX w. marszałek Radetzky z Włoch. Wkrótce jednak propaganda Habsburgów zrobiła swoje i dziś nikt już nie kwestionuje austriackości tego dania. Popularny w całej Austrii i sąsiedniej Bawarii jest też Tafelspitz, czyli wołowina gotowana w rosole, najczęściej podawana z ziemniakami, jabłkami i chrzanem. Z zup wydaje się, że króluje zupa gulaszowa, która przywędrowała tutaj z Węgier.

Sznycel wiedeński

Gdy zachce nam się jakiegoś deseru, bez problemu znajdziemy w każdej knajpie strudel z jabłkami. Jednak prawdziwym deserowym symbolem Austrii jest tort Sachera. Jest to czekoladowe ciasto przełożone dżemem morelowym. Jego popularność jest olbrzymia i nie da się przejść ulicami Wiednia nie widząc co najmniej kilku jego reklam. Co ciekawe, prawdziwy Sachertorte (dokładnie tak pisany) można kupić tylko w 5* hotelu Sacher, ale już Sacher Torte (tak pisane) kupimy w każdej cukierni. Podobno nie ma żadnych różnic w recepturze, ale prawo jest prawo. Cena też jest podobna i, niestety, wysoka. Najmniejszy format kosztuje ponad 20 euro, za największy zapłacimy nawet 60 euro.

Ciekawe miejsca w Austrii

Pomijając Wiedeń, Austria to raj dla miłośników górskich wędrówek. Oprócz przyjemnych, trekkingowych tras, co odważniejsi i bardziej doświadczeni mogą wybrać się na jeden z tutejszych szczytów. Bardzo dużą popularnością cieszy się chociażby Großglockner. Pominę tutaj jednak górskie przygody, skupię się na kilku innych ciekawych, wartych odwiedzenia miejsc.

1. Five Fingers

Takich miejsc jest w Austrii więcej, ale to własnie Five Fingers uchodzą za najbardziej spektakularne z najpiękniejszym widokiem. Jest to po prostu platforma widokowa w masywie Dachstein, zawieszona na wysokości 2108 m n.p.m. Żeby się tam dostać można wjechać kolejką, która startuje tutaj. Zabijcie mnie, ale nie pamiętam ceny. Po dotarciu na górę mamy jeszcze do przejścia mały kawałek, który powinien zająć ok. 15 – 20 minut i jest bardzo łatwy, spokojnie można zabrać dzieci. Cała platforma składa się z pięciu „palców” zawieszonych nad 400 m przepaścią. Jeden palec posiada ramkę, w której można sobie zrobić zdjęcie portretowe, dwa palce mają szklane podłogi, jeden palec ma lunetę, a jeden jest krótszy i niedostępny dla turystów. Polecam, bo widok naprawdę przepiękny.

Five Fingers

2. Hallstatt

Z Five Fingers jest dosłownie rzut beretem, do najpiękniejszej, austriackiej miejscowości. Hallstatt to miasteczko położone nad górskim jeziorem. Na obrzeżach są liczne polany, gdzie można sobie zrobić mały biwak. Szczerze powiem, że miasto to odkryliśmy całkowicie przypadkiem, po prostu jechaliśmy do Five Fingers, i po drodze zostaliśmy oczarowaniu widokami. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia w telewizji zobaczyłem jakiś program o najpiękniejszych miejscach w Alpach i przy okazji znany mi widok. Od tego czasu Hallstatt dostrzegam w prawie każdej audycji opowiadającej o urokach Austrii. Na pewno widzieliście to miasteczko nie raz. Widoki tutaj są przeurocze, ale woda w jeziorze (przynajmniej w maju) lodowato zimna 🙂

Hallstatt

3. Zell am See

Obok Hallstatt, to drugie najpiękniejsze górskie miasteczko. Również położone nad niesamowitym jeziorem, z górskimi szczytami schodzącymi wprost do wody. Różnica jest jednak taka, że Hallstatt jest stosunkowo spokojne, a Zell am See już znacznie bardziej popularne. Zimą jest to jeden z większych ośrodków narciarskich. Oprócz wspaniałych widoków, dużą atrakcją jest kolejka linowa wywożąca turystów na liczący 1964 m. szczyt Schmittenhöhe, z którego można podziwiać widok Pinzgau, Taury Wysokie i masyw Großglockner.

Zell am See

4. Skocznia narciarska w Bischofshofen

Skocznie narciarskie to z kolei gratka dla fanów Małysza, Stocha, Kubackiego i reszty. W Austrii możemy zobaczyć na żywo dwie legendarne skocznie wchodzące w skład konkursów Turnieju Czterech Skoczni. Nie wiem jak wygląda sytuacja w Insbrucku, ale w Bischofshofen po sezonie skocznia jest całkowicie opuszczona, pozbawiona turystów. Wejść na jej wierzchołek można bez najmniejszego problemu, nikt tego nie pilnuje. Szkoda tylko, że samo miasto jest raczej nudne i nieciekawe.

Skocznia narciarska Bischofshofen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *